Wywiad z Aleksandrą Łaską
Kasia Mikolajczyk: Olu, spotykamy się dziś, aby porozmawiać o Twojej działalności i o tym, jak od lat wspierasz Polaków w Irlandii. Zacznijmy od początku. Jak długo mieszkasz w Irlandii i jak wyglądało Twoje dorastanie tutaj?
Aleksandra Łaska: Przyleciałam do Irlandii w 2002 roku, miałam wtedy trzy lata. Najpierw przyjechało moje starsze rodzeństwo z tatą – pracowali w cyrku, na polach i w szklarniach. Kilka lat później dołączyłam ja, mama i brat. Zaczęłam naukę w Junior Infants, czyli pierwszej klasie irlandzkiej szkoły. Byłam jedyną emigrantką – nie znałam języka, nie miałam polskich ani zagranicznych rówieśników. Pierwszy rok był trudny, dogadywałam się głównie gestami. Pamiętam, jak na pytanie o wiek pokazywałam cztery palce. Po roku mówiłam już po angielsku, zaczęłam mieć znajomych. Później, gdy pojawili się inni Polacy, poczułam się pewniej – w końcu miałam „swoich ludzi”.
Czy Twoi rodzice znali angielski, kiedy tu przyjechali?
Nie, zupełnie. Mama była nauczycielką matematyki w Polsce, ale nie znała języka. Tata również nie. W Polsce były wtedy trudne czasy, żyliśmy w biedzie. Ktoś w kościele zaproponował tacie pracę w irlandzkim cyrku – i tak zaczęła się nasza emigracja. Tata mieszkał w karawanie, podróżował po całym kraju, pomagał przy organizacji cyrku. Nie występował, ale pracował „od zaplecza”.
Wspominałaś, że Twoja mama i siostra pomagały Polakom. Na czym polegała ta pomoc?
Tłumaczyły dokumenty, dzwoniły do urzędów, pomagały w sprawach socjalnych, zdrowotnych, podatkowych. Zaczęło się od znajomych, później wieść rozeszła się dalej.
Ludzie przychodzili do naszego domu, czasem siedzieli po pięćsześć godzin. Przynosili pomidory, kalafiory, sałaty – tak dziękowali za pomoc. Mama i siostra były też wolontariuszkami w Citizens Information. Pamiętam, jak jako dziecko siedziałam tam z nimi, a Polacy byli przeszczęśliwi, że ktoś wytłumaczył im wszystko po polsku.
Dla osób, które nie znają irlandzkiego systemu – czym zajmuje się Citizens Information?
To bezpłatna pomoc w sprawach socjalnych i urzędowych: podatki, dokumenty, formalności. Różnica między nimi a mną polega na tym, że ich pomoc jest bardziej ogólna – siadają z tobą, wchodzą na stronę i pomagają przejść przez proces. Ja natomiast oferuję pomoc bardziej spersonalizowaną i szczegółową.
Kiedy Ty sama zaczęłaś pomagać? …




