– Kim jesteś?
– Kobietą, córką, partnerką, kierowcą… – zaczęłam wymieniać, ale już po chwilita wyliczanka została mi bezkompromisowo przerwana.
– Natalia, pytam: kim TY jesteś, a nie jakie role pełnisz. Spojrzałam swojej rozmówczyni głęboko w oczy, a później się rozpłakałam. Nie wiedziałam.
Do tej pory nie potrafię ubrać w słowa odpowiedzi na to pytanie, ponieważ jest ona złożona i jej ostateczne brzmienie zależy od tego, kto pyta. Jeśli spyta mnie Polak mieszkający w Polsce, odpowiem inaczej. Jeśli Polak mieszkający na emigracji, odpowiedź będzie inna, a kiedy będęrozmawiała z Irlandczykiem, ten usłyszy jeszcze inną wersję. Czy to świadczy o mojej niespójności wewnętrznej? Wręcz przeciwnie: o świadomości faktu, że tożsamość, szczególnie na emigracji, nie jest stanem stałym, ale ciągłym, codziennym procesem, w dodatku bardzo niejednolitym. Można jednocześnie tęsknić za domem i budować nowy. Można pielęgnować rodzimą kulturę, a jednocześnie wchłaniać ele- menty nowej. Można mówić dwoma językami, ale myśleć i czuć tylko w jednym z nich.Emigracja wyrywa człowieka z dotychczasowego kontekstu. Każdy emigrant staje w obliczu oczywistości, takich jak zmiana języka, utrata poczucia bycia u siebie, brak wspólnego kodu kulturowego lub kolektywnego poczucia humoru (spróbuj z Irlandczykami zażartować w stylu Barei). Imię i nazwisko, dotychczas zwyczajne, stają się wyzwaniem dla urzędnika i nawet jeśli potrafisz poprawnie je przeliterować, musisz się upewnić, czy zamiast Natalią nie zostałaś jednak Nathalie. Coś, co dotychczas było normalne, zwyczajne, wręcz nijakie, dzisiaj okazuje się przeszkodą, …



