Słowo czy obraz?

The Gate, fot. Piotr Szczepaniak

Wywiad z dziennikarzem Piotrem Szczepaniakiem

Kasia Mikolajczyk: Spotykam się dziś z Piotrem Szczepaniakiem, z którym chciałam porozmawiać o jego pasji. Piotrze, jak zaczęła się Twoja przygoda z dziennikarstwem i fotografowaniem? Co było pierwsze: słowo czy obraz?

Piotr Szczepaniak: Najpierw pojawił się obraz – dosłownie. W ręce wpadł mi stary, rosyjski aparat na film, należący do kogoś z rodziny. Magia zaczęła się w ciemni, którą była wtedy łazienka: obraz wyłaniający się na papierze całkowicie mnie zachwycił. Miałem może 8–9 lat i ta fascynacja została ze mną do dziś.
To była fotografia analogowa: aparat Smiena 8, film, wywoływanie, odbitki. Trzeba było nauczyć się chemii, ekspozycji i myśleć nad każdym ujęciem – do dyspozycji było tylko 24 lub 36 klatek, bez możliwości podglądu. To była świetna szkoła uważności i rejestrowania prawdy – kiedyś na kliszy, dziś na matrycy cyfrowej.

Czy ta fascynacja fotografią przerodziła się później w coś więcej?

Z czasem zacząłem pracować w mediach jako dziennikarz. A że teksty warto ilustrować zdjęciami, często robiłem je sam – fotoreporterzy nie zawsze mogli pojechać na mój materiał. Nie urodziłem się z talentem, ale miałem szczęście pracować z wybitnymi fotoreporterami. To oni nauczyli mnie patrzenia przez obiektyw tak, by opowiedzieć historię. Ten sposób myślenia o zdjęciu został ze mną …

Aby przeczytać ten artykuł w całości, skorzystaj z naszej oferty.

Portrety Emigracji Nr 2(3)

Ten artykuł został wydany w kwartalniku Portrety Emigracji Nr 2(3)

We invite you to purchase the full issue.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Shopping Basket
Scroll to Top