A conversation between Kasia Mikołajczyk and Krystyna Pycińska-Taylor, Chairwoman of the Polish Social and Cultural Association in Dublin

KASIA MIKOŁAJCZYK, INTERVIEW WITH KRYSTYNA PYCIŃSKA TYLOR photos by Pola Artemis Zahorska

Kasia Mikolajczyk: Jak wyglądała Pani droga emigracyjna? Co sprawiło, że trafiła Pani do Irlandii? Krystyna Pycińska-Taylor: Moja historia jest bardzo prosta – przyjechałam tu za miłością. Poznałam przyszłego męża we Francji, oboje byliśmy na stypendium. On – Irlandczyk, ja – Polka. Przez dziesięć lat byliśmy narzeczeństwem, aż w końcu zdecydowałam się przyjąć jego oświadczyny. To była trudna decyzja, bo nigdy nie planowałam wyjazdu z Polski. Wiedziałam jednak, że to szlachetny, wartościowy człowiek. Powiedział, że będzie czekał na mnie całe życie – to przesądziło.

Czy początki emigracji były dla Pani trudne?

Najtrudniejsza była sama decyzja. Wiedziałam, że wychodząc za cudzoziemca, będę daleko od Polski. To przeświadczenie towarzyszy mi do dziś, mimo że mieszkam tu już 41 lat. Do tego dochodziła bariera językowa – z mężem długo rozmawialiśmy po francusku, a dopiero później stopniowo wchodził angielski. Z dziećmi próbowałam mówić po polsku, ale w mieszanym małżeństwie nie jest to łatwe – w domu funkcjonowały trzy języki. Starsza córka do dziś rozumie po polsku, choć sama już rzadko się nim posługuje.

Jak wyglądał Wasz dom – bardziej po polsku czy po irlandzku?

Zdecydowanie po polsku. Uważam, że to kobieta w dużej mierze decyduje o charakterze domu. Starałam się pielęgnować polskie zwyczaje ….

To read this article in full, please log in or take advantage of our offer.

Portraits of Emigration No. 1 - paper version

This article was published in the quarterly Emigration Portraits No. 1 (1)

We invite you to purchase the full issue.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Shopping Basket
Scroll to Top