Ta rozmowa po prostu musiała się wydarzyć. Znamy się, lubimy, współpracujemy. Obserwuję ogrom zaangażowania, często na zapleczu polonijnych wydarzeń. Z wykształcenia socjolożka, która uwielbia badania naukowe. Czas pokazać, kim jest Ula, tym, którzy zawdzięczają jej tak wiele, a często są tego zupełnie nieświadomi.
Maja Izabela Zahorska: Zacznijmy od początku. Jeszcze dwa lata temu miałaś bardzo poukładane życie pod Warszawą. Praca w dziale promocji biblioteki w Piasecznie, malarstwo, wystawy, dwie książki o historii regionalnej. I nagle, po czterdziestce, podejmujecie z mężem decyzję o przeprowadzce z dziesięcioletnią córką do Irlandii. Jak to się stało?
Ula, Urszula Bąkowska: (śmiech) Z boku to mogło wyglądać na spory zwrot akcji. Rzeczywiście, w Polsce wszystko było stabilne i na swoim miejscu. Od 2014 roku mocno malowałam, głównie pejzaże abstrakcyjne, należałam do grupy malarskiej, miałam sporo wystaw indywidualnych, choćby w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie. Do tego pisałam artykuły, wydałam te książki… To była moja codzienność….




