Boso przez lód i świat. Człowiek niezwykle odważny, który przesuwa granice ludzkich możliwości. Pokonuje tysiące kilometrów, biega maratony po lodzie i bije kolejne rekordy Guinnessa. Paweł Durakiewicz, polski biegacz i podróżnik, który na co dzień żyje na słonecznej Sycylii, udowadnia światu, że największe ograniczenia tkwią wyłącznie w ludzkiej głowie. Jego stopy dotykały rozżarzonego asfaltu Półwyspu Iberyjskiego i zamarzniętych tafli skandynawskich jezior. Jednak za tymi ekstremalnymi wyczynami kryje się coś znacznie głębszego niż chęć zapisania się w historii. I o tym, co jest tu najważniejsze możecie przeczytać w poniższej rozmowie Mai Zahorskiej z Pawłem Durakiewiczem.
Maja Izabela Zahorska: Witam Cię, Pawle. Masz na koncie niesamowite osiągnięcia, niektóre z nich zostały wpisane do księgi rekordów Guinnessa. Opowiedz nam o nich. Paweł Durakiewicz: Maraton boso po lodzie: Jako pierwszy człowiek w historii przebiegłem pełny dystans maratoński (42km195m) całkowicie boso na zamarzniętym jeziorze w Norwegii, walcząc z przeszywającym zimnem i bólem przez blisko 5 godzin.
Półmaraton boso po śniegu i lodzie: Pokonany w Szwecji w spektakularnym czasie 1 godziny, 50 minut i 29 sekund.
Najdłuższa bosa podróż świata: Przemierzyłem boso ponad 3400 kilometrów przez Hiszpanię i Portugalię.
Najszybszy triathlon boso: Ustanowiłem rekord na dystansie olimpijskim.
Co działo się w Twoim życiu przed tymi sukcesami?
Zacząłem pić alkohol w wieku trzynastu lat. To była ucieczka przed światem zewnętrznym. Wtedy nie wiedziałem, że można inaczej uśpić ból. Wszystko wyciszało się na chwilę, a później było jeszcze gorzej. Ogromnie wtedy cierpiałem. Piłem alkohol przez dwadzieścia pięć lat. Dużo, destrukcyjnie, okłamując innych a przede wszystkim siebie. Nie miałem tożsamości. Moje pierwsze kroki bez butów to manifestacja walki z własnymi słabościami, droga do ….




