O procesie zmiany w terapii grupowej
Psychoterapeuta w kształceniu systemowym Praktyk IFS (Internal Family System)
Bardzo lubię słuchać muzykujących ludzi i sama lubię też być częścią zespołu czy chóru. Za każdym razem jest to dla mnie głębokie doświadczenie. Z jednej strony muzyczne, z drugiej doświadczenie wspólnoty z innymi ludźmi.
Wspólne granie czy śpiewanie wymaga uważnego wsłuchiwania się w siebie, swoje napięcia w ciele, słuchanie swojego głosu lub brzmienia swojego instrumentu przy jednoczesnym wsłuchiwaniu się w brzmienie innych osób. To podążanie za zapisem nutowym, rytmem i tempem, a jednocześnie gotowość na improwizacje, nowe interpretacje i aranżacje utworu.
Kiedy muzycy zaczynają się naprawdę słuchać, pojawia się coś więcej niż poprawnie odegrana kompozycja. Pojawia się harmonia. Doświadczenie takiej harmonii jest dla mnie poruszające. Z czasem zaczęłam zauważać, że bardzo podobny proces dzieje się w terapii grupowej.
Od 2020 roku jestem związana z terapeutyczną grupą DDA/DDD (czyli grupą dorosłych pochodzących z rodzin z problemem alkoholowym lub z innym obszarem dys- funkcyjnym), prowadzoną przy Centrum Konsultacyjno-Terapeutycznym w Dublinie. Grupa ma charakter online i w większości skupia osoby mieszkające poza Polską.
Przez te lata miałam okazję obserwować proces, który trudno opisać jednym słowem. Jest w nim zmiana, dojrzewanie i stopniowa transformacja sposobu bycia. Osoby, które na początku przychodzą z dużą ostrożnością, z czasem zaczynają inaczej reagować na napięcie, inaczej mówić o swoich emocjach, stawiać granice i budować relacje.
Pierwsza próba
Wyobraź sobie pierwszą próbę szkolnej orkiestry. Uczniowie to jeszcze dzieci, siedzą z instrumentami, niektórzy jeszcze niepewnie je trzymają. Słychać pojedyncze dźwięki, czasem zbyt głośne, czasem ledwo słyszalne. Ktoś myli wejście, ktoś gubi rytm. To jeszcze nie jest muzyka, ale moment uczenia się, jak grać razem.
Terapia grupowa na początku bywa …




