O działaniu na rzecz kobiet

Anita Kucharska Dziedzic fot.Archiwum prywatne

Wywiad z Anitą Kucharską-Dziedzic

Dra Anita Kucharska-Dziedzic – polska polityczka i działaczka społeczna. Doktora nauk humanistycznych. Współzałożycielka i wieloletnia prezeska Lubuskiego Stowarzyszenia na Rzecz Kobiet BABA.

Pola Artemis Zahorska: Od ponad 25 lat prowadzi Pani Stowarzyszenie BABA, wspierające osoby pokrzywdzone przemocą. Dziś działa Pani również w przestrzeni publicznej. Jak wyglądała Pani droga?

Anita Kucharska-Dziedzic: BABA jesienią skończy 27 lat. Rok temu nastąpiła u nas zmiana pokoleniowa i zarządzanie BABĄ przejęło kolejne pokolenie aktywistek. Przez BABĘ przez ten czas przewinęło się ponad 80 tysięcy osób, które znalazły u nas poradę prawną, psychologiczną, wsparcie w przeprowadzeniu zmiany w życiu, wiedzę czy superwizję. Bo pomagamy nie tylko ofiarom przemocy czy dyskrymi- nacji, pomagamy także tym, którzy pomagają, dając im wiedzę czy wsparcie.

Wszystkie w BABIE traktujemy naszą działalność jako dodatkową aktywność poza codzienną pracą zawodową, jest to też przestrzeń dla kobiet, które szukają aktywności na emeryturze lub zdobywają wiedzę i doświadczenie studiując.

Nie planowałam aktywności politycznej, ale polityka się o mnie upomniała, kiedy BABA padła ofiarą prześladowań ze strony poprzedniego rządu, który postanowił przeskanować kobiety i organizacje prawnoczłowiecze.

Ta moja droga sprawia, że wiem, jak projektować zmiany w prawie, które sprzyjają bezpieczeństwu i sprawiedliwości dla ofiar przemocy domowej i seksualnej. Jak projektować prawo, by pomoc dla pokrzywdzonych była bardziej efektywna.

Czy był w Pani życiu moment, który szczególnie ukształ- tował Pani decyzję o działaniu na rzecz innych i pokazał, że nie można pozostać obojętną?
Pamiętam spotkanie z wysłanniczką ONZ, która zajmowała się ofiarami przemocy seksualnej w czasie wojen w byłej Jugosławii. Otworzyło mi to oczy na skalę krzywdy. Zało- żyłam z koleżankami BABĘ, a nazwa organizacji pochodzi od tomiku wierszy Anny Świrszczyńskiej „Jestem baba” – tomiku poezji feministycznej o krzywdzie polskich kobiet, o przemocy, bólu i samotności. A potem napadł na mnie seryjny gwałciciel i morderca w Zielonej Górze. Nic mi się nie stało, ale że polował w okolicach uczelni, na której wykładałam, wiedziałam, że moje studentki mogły być jego ofiarami. Policja szukała bandyty, ja szukałam pokrzywdzonych dziewczyn. Wtedy sobie uświadomiłam, jak ciężko musi być ofiarom przemocy, bo przyznawałam się do bycia niedoszłą ofiarą, bo się obroniłam. Gdybym się nie obroniła, pewnie bym milczała, nie chcąc, by studenci identyfikowali mnie jako tą zgwałconą.

To był dla mnie ważny moment, bo poczułam się odpowiedzialna za moje studentki, a potem za te wszystkie kobiety, które szukały u mnie i u moich koleżanek …

Aby przeczytać ten artykuł w całości, skorzystaj z naszej oferty.

Portrety Emigracji Nr 3(4)

Ten artykuł został wydany w kwartalniku Portrety Emigracji Nr 3(4)

Zapraszamy do zakupu całego wydania.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry