An emigration portrait woven from three stories
Czasami zdarza się, że wyjazd nie jest twoją decyzją. Że jesteś zbyt mały, żeby cokolwiek zapamiętać. Kraj opuszczają twoi rodzice i to oni pakują twój bagaż za ciebie. Tworzysz wtedy swój świat ze skrawków pamięci – z obrazów, co do których nie masz pewności, czy naprawdę są twoje. Przytulasz je jednak i chcesz, żeby takie właśnie były. Są takie przedmioty, które wypełniają „mentalną walizkę człowieka”. Nie muszą istnieć fizycznie – wystarczy, że istnieją w pamięci. To one tworzą połączenie z tym, za czym się tęskni, i z tym, co jest głęboko w nas.
Jej walizka była właśnie taka. Spakowana nie przez nią, lecz przez rodziców, którzy włożyli do niej to, co dla nich było ważne. Ona sama, dorastając, uczyła się ją rozpakowywać, nazywać, rozumieć i stopniowo uzupełniać o własne elementy.
Daria Gatkowska jest na ostatnim roku studiów prawniczych. Przez kilka lat pracowała w polskiej szkole w Dublinie, ucząc najmłodsze dzieci języka, który sama nosiła w sobie od zawsze. Obecnie mieszka w Hiszpanii z partnerem. Dziś dzieli się opowieścią o swojej drodze i przedmiotach, które nosi w sercu.
Wyjechałam z Polski do Irlandii jako trzyletnia dziewczynka. Można powiedzieć, że zostałam przeniesiona z jednego miejsca w drugie. Moja pierwsza „walizka” była raczej zbiorem obrazów i wyobrażeń niż rzeczy. Z tamtego czasu właściwie nie pamiętam Polski. Wszystko budowało się stopniowo – przez lata, z opowieści, powrotów i doświadczeń, które przyszły później. Nie pamiętam ani momentu wyjazdu, ani przyjazdu. To raczej luźne migawki i wrażenia niż konkretne wydarzenia. Mam jedynie krótkie przebłyski pamięci związane z naszym pierwszym domem i z okolicą, w której wtedy mieszkaliśmy. Wszystko, co znam i kocham w Polsce, jest zasługą …




