Wyspa, która nauczyła mnie oddychać

Zula Winiewka Wyspa ktora mnie nauczyla oddychac-zdjecie8

Kiedy kilka lat temu wylądowałam na Lanzarote, nie wiedziałam jeszcze, że ta niewielka wyspa na Atlantyku zmieni moje życie. Wyjechałam z Warszawy z poczuciem zmęczenia i z przeczuciem, że potrzebuję zacząć od nowa. Nie planowałam zostać malarką ani otwierać domu dla ludzi z różnych stron świata. Chciałam tylko zaczerpnąć oddechu. Dopiero tutaj, wśród wulkanów i oceanu, zrozumiałam, że oddech może stać się drogą.

Pierwsze miesiące były jak powolne oswajanie się ze światłem. Zbierałam na plażach drewienka, sznurki, porzucone drobiazgi, które wyrzucał ocean. Razem z moim synem układałam je w małe kompozycje, nie myśląc jeszcze o tym jak o sztuce. To była raczej próba uporządkowania własnego wnętrza, pierwszy przebłysk języka, który przez lata pozostawał we mnie uśpiony.

Zaczęłam malować pożyczonymi od syna farbami. Poczułam wtedy dziwną, radosną ulgę – coś, co latami było stłumione, wreszcie się otworzyło. Wciąż jednak towarzyszył mi lęk przed oceną, przed tym, że robię coś zbyt osobistego, zbyt nieznanego. Słuchałam wyspy, ale jeszcze nie do końca wiedziałam, dokąd mnie prowadzi. I wtedy wydarzyło się coś, co do dziś wspominam jako …

Aby przeczytać ten artykuł w całości, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.

Portrety Emigracji Nr 1(2)

Ten artykuł został wydany w kwartalniku Portrety Emigracji Nr 1 (2)

Zapraszamy do zakupu całego wydania.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry