– rozmowa z dr Ewą Woydyłło-Osiatyńską
Kasia Mikolajczyk: Pani Ewo, chciałabym porozmawiać o tożsamości emigranta – to temat naszego kolejnego wydania. Chciałabym też nawiązać do uzależnień, bo często te dwa obszary się przenikają. Czy można powiedzieć, że emigracja „rozszczelnia” tożsamość, zmusza do jej ponownego zdefiniowania?
Dr Ewa Woydyłło: To określenie – rozszczelnia – jest świetne. Rzeczywiście, w pewnym momencie tożsamość emigranta pęka, staje się niejasna. I to, jak bardzo, zależy od motywu wyjazdu.
Kiedyś emigracja miała charakter romantyczny: Mickiewicz, Chopin, Kościuszko – oni opuszczali kraj, bo Polska była podeptana, rządzona przez zaborców. Wyjeżdżali, by ją chronić, by móc o niej mówić. To była emigracja z misją.
Dzisiejsza emigracja nie ma już tego romantyzmu. Polska jest wolnym krajem. Dlatego pytanie o tożsamość pojawia się natychmiast: dlaczego ja wyjeżdżam? Jeśli ktoś kocha kraj – jak może go opuszczać? Jeśli nie kocha – to co to mówi o jego patriotyzmie? To jest właśnie to pęknięcie, które trzeba sobie jakoś wytłumaczyć.
Wydaje mi się, że współczesna emigracja wymusza też pytanie: „Kim byłam w Polsce, a kim jestem tutaj?”. Czy to jest spójne, czy zupełnie inne? Nowa rzeczywistość, inna kultura, język – to wszystko zmusza do przewarto– ściowania siebie.
Tak, ale ważne jest, w którą stronę to przewartościowanie idzie. Co mi się tu bardziej podoba? Dlaczego? Co sprawia, że tam byłam jedną osobą, a tu staję się inną?
Współczesna emigracja jest bardzo różnorodna. Jedni wyjeżdżają, bo mogą rozwijać pasję – naukowcy, specjaliści. Ale jest też ogromna grupa osób, które w …




