Pod jednym niebem

fot. Hasan Tayyar Besik / unsplash.com

– Ale piękna ta choinka! A jak pachnie! – Pięcioletnia Krysia z każdej strony oglądała drzewko stojące w pokoju.

– Ubierzemy ją zaraz? Proszę, mamusiu!
– Jasne, kotku. Skończę robić obiad i zajmiemy się choinką. Najpierw się przebierz, a potem poszukaj papieru do wycinanek, to pokażę ci, jak zrobić piękny łańcuch.

Dziewczynka uśmiechnęła się szeroko i pobiegła do swojego pokoju.

Tak naprawdę choinka wcale nie była ładna. Nie najświeższe, obsypujące się już drzewko nawet kiedyś nie wyglądało reprezentacyjnie. Krzywy pień i brak gałęzi z jednej strony to tylko część jego mankamentów. Właśnie dlatego sklepikarz podarował je Uli w prezencie. Oczywiście mówił, że to z dobrego serca, ale kobieta nie miała watpliwości – chciał się pozbyć odpadu, z którym docelowo nie bardzo miałby co zrobić. Był dzień przed Wigilią i nikt już nie myślał o drzewku. Ludzie kupowali jeszcze ostatnie prezenty, już powoli czuć było rozprężenie. Nikt nie spieszył się do domu, okoliczne puby były pełne świętujących Irlandczyków. Nikomu w głowie nie było kupowanie na ostatnią chwilę świątecznej choinki.

Ula przyjęła podarunek z wdzięcznością i z lekkim trudem przyniosła go do domu. Trochę trwało, zanim osadziła drzewko i postawiła je w kącie pokoju. Wyglądało mizernie, ale było lepsze niż żadne. Najważniejsze, że Krysia była nim zachwycona.

Miała tutaj tylko ją. Ojciec dziewczynki okazał się kimś zupełnie innym, niż …

Aby przeczytać ten artykuł w całości, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.

Portrety Emigracji nr 1 - wersja papierowa

Ten artykuł został wydany w kwartalniku Portrety Emigracji Nr 1 (1)

Zapraszamy do zakupu całego wydania.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry