– Ale piękna ta choinka! A jak pachnie! – Pięcioletnia Krysia z każdej strony oglądała drzewko stojące w pokoju.
– Ubierzemy ją zaraz? Proszę, mamusiu!
– Jasne, kotku. Skończę robić obiad i zajmiemy się choinką. Najpierw się przebierz, a potem poszukaj papieru do wycinanek, to pokażę ci, jak zrobić piękny łańcuch.
Dziewczynka uśmiechnęła się szeroko i pobiegła do swojego pokoju.
Tak naprawdę choinka wcale nie była ładna. Nie najświeższe, obsypujące się już drzewko nawet kiedyś nie wyglądało reprezentacyjnie. Krzywy pień i brak gałęzi z jednej strony to tylko część jego mankamentów. Właśnie dlatego sklepikarz podarował je Uli w prezencie. Oczywiście mówił, że to z dobrego serca, ale kobieta nie miała watpliwości – chciał się pozbyć odpadu, z którym docelowo nie bardzo miałby co zrobić. Był dzień przed Wigilią i nikt już nie myślał o drzewku. Ludzie kupowali jeszcze ostatnie prezenty, już powoli czuć było rozprężenie. Nikt nie spieszył się do domu, okoliczne puby były pełne świętujących Irlandczyków. Nikomu w głowie nie było kupowanie na ostatnią chwilę świątecznej choinki.
Ula przyjęła podarunek z wdzięcznością i z lekkim trudem przyniosła go do domu. Trochę trwało, zanim osadziła drzewko i postawiła je w kącie pokoju. Wyglądało mizernie, ale było lepsze niż żadne. Najważniejsze, że Krysia była nim zachwycona.
Miała tutaj tylko ją. Ojciec dziewczynki okazał się kimś zupełnie innym, niż …
Aby przeczytać ten artykuł w całości, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.




