W trakcie przygotowywania tekstu do poprzedniego numeru kwartalnika Portrety Emigracji (nr 1) przebywałam w Polsce u mamy, która powracała do sił po wielomiesięcznej chorobie. W telewizji toczyła się zacięta debata na temat edukacji zdrowotnej, nowego przedmiotu w szkołach.
Któregoś ranka przy kawie podzieliłam się z mamą informacją, że to nad tym tematem właśnie pracuję. Nie spodziewałam się, że rozpocznie to szereg fascynujących i odkrywczych rozmów o wadze edukacji seksualnej i jak te rozmowy jeszcze bardziej nas do siebie zbliżą.
Mama zaskoczyła mnie, kiedy skwitowała naszą rozmowę stwierdzeniem: „ja też miałam edukację seksualną.” Uruchomiłam kalkulator w głowie. Mama, rocznik 1948, musiała być w szkole podstawowej na przełomie lat 50. i 60. W mojej głowie od razu pojawiły się pytania. Edukacja seksualna tutaj, na naszej małej wsi? Mama odpowiedziała na wszystkie pytania, szczodrze dzieląc się informacjami. Uderzające było to, ile szczegółów zapamiętała, …




