Jest mnóstwo sposobów, by poprawić sobie nastrój. Będę o nich pisać w kolejnych felietonach. Dziś zaczynam od tego, co wydaje się najprostsze, a tak często umyka nam w codzienności: od czułości wobec samej siebie. Bo właśnie tu zaczyna się dobrostan ciała i ducha. Zatrzymaj się na chwilę i wyobraź sobie, że obok Ciebie siedzi ktoś naprawdę bliski. Ktoś, kogo kochasz całym sercem. Patrzysz na niego i widzisz, że jest zmęczony, przyga- szony, bez siły. Może przykrywasz go ciepłym kocem. Może podajesz mu kubek herbaty albo pytasz, czy zjadł coś dobre- go. A może po prostu siadasz obok w ciszy, bo wiesz, że czasem najważniejsza jest czuła obecność? Czy potrafisz w taki sposób zadbać o siebie? Z tą samą delikatnością, z jaką troszczysz się o tych, których kochasz?
Depresja i długotrwały smutek rodzą się często tam, gdzie człowiek zbyt długo musiał być silny. Przez lata znosił, wytrzymywał, odkładał siebie na bok. Aż pewnego dnia ciało i dusza powiedziały: wystarczy. Zanim jednak pojawi się depresja, w sercu i w ciele długo trwa niezaopiekowany smutek. Nie umiemy go nazwać. Nie potrafimy go otulić.
Bywamy wobec siebie zaskakująco surowe, czasem wręcz przemocowe. Brzmi to ostro, ale jeśli uważnie posłuchasz swojego …
Aby przeczytać ten artykuł w całości, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.




